sobota, 15 czerwca 2019

Mała istotka która zmieniła moje życie


Hejka

To chyba pora żeby trochę opowiedzieć o moim maleństwie w brzuszku :D
Zacznijmy od początku dowiedziałam się w sumie całkiem przypadkiem haha to było tak że parę dni wcześniej mój tata powiedział że jakoś dziwnie się zachowuje, jestem jakaś nerwowa i nie da się ze mną wytrzymać (żadna nowość :P) i zauważyłam że biust mi trochę urósł i okres mi się spóźniał a że dzień później miałam iść do pracy to stwierdziłam że kupie dla jaj test ciążowy. Następnego dnia kupiłam ten test i zrobiłam go w toalecie oczywiście byłam sceptycznie nastawiona bo okres już nie raz mi się spóźniał ale po ok. 2 min zaczęła pokazywać się 2 kreska a w mojej głowie zaczęło dziać się coś dziwnego bo nagle wszystko zaczęło wypadać mi z rąk i zaczęłam się trząść. Zadzwoniłam do mamy po jakichś 10 min i powiedziałam że chyba będzie babcią a jej tekst „No to żeś sobie spierdoliła życie”  ale spokojnie po paru godzinach ochłonęła i mnie przeprosiła. Pamiętam że tego dnia nie potrafiłam się na niczym skupić wysyłałam wszystkim znajomym zdjęcie testu czy aby to to co myślę bo kreska była strasznie blada wiec dzień później zrobiłam 2 test i wyszło to samo.
Tydzień później poszłam do ginekologa „Gagoś” swoją drogą nie polecam człowieka bo ja będąc w 5 tyg ciąży on stwierdził że ciąża obumarła bo nie ma serduszka gdzie normalnie powinno się pokazać około 7-8 tc. Ja już spanikowana bo nie chciałam nic mówić Mattowi  miała to być niespodzianka a wyszło tak że zadzwoniłam do niego cała zapłakana że jestem w ciąży ale prawdopodobnie płód obumarł i nie będzie ojcem. Matt jak już szok mu opadł to zaczął mnie uspokajać że wszystko będzie dobrze że dziecko żyje i mam poczekać te 3 tyg i znów się wybrać do ginekologa. Poczekałam 2 tyg i wybrałam się do innego ginekologa i ona powiedziała że wszystko jest okey i że widać już zalążki serduszka.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak mi ulżyło. Miesiąc później wyjechałam i  tam załatwiłam sobie prowadzącego ciążę który powiedział że wszystko jest okej i że bąbelek rozwija się prawidłowo :) 

i tak sobie żyję. Aktualnie jestem w 25tc a w moim brzuszku zamieszkuje mały Mikuś, który nie oszczędza mamusi i ćwiczy karate haha
A ja to raczej się nie zmieniam :D 






piątek, 14 czerwca 2019

Nowy rok Nowa ja


Cześć

Zapewne zastanawiacie się gdzie byłam przez ostatni rok. Ci którzy obserwują mnie na asku to już wiedzą ale do rzeczy. Ostatni rok był dla mnie ciężkim rokiem rozstałam się z Mattem po czym popadłam w depresje tak silną że prawie popełniłam samobójstwo na szczęście z pomocą przyszła mi przyjaciółka Matta która mnie wspierała przez ten czas, dzięki niej zmieniłam myślenie znalazłam pracę i po miesiącu rozłąki odważyłam się napisać do Matta i o dziwo to był dobry krok gdyż okazało się że on też bardzo tęskni i chce do mnie wrócić. Potem już tylko pracowałam spotykałam się standardowo co miesiąc z Mateuszem. W czerwcu jego siostra brała ślub oczywiście nie zostałam zaproszona bo ja to ta najgorsza hehe. W grudniu Matt przyjechał do mnie na sylwestra i zakończyliśmy stary rok i zaczęliśmy nowy razem. W styczniu się stało to czego nikt się nie spodziewał mianowicie zaszłam w ciążę ale o tym będzie inny post :) pod koniec  lutego wyprowadziłam się na swoje na Lubelszczyznę zaś pod koniec kwietnia adoptowałam pieska.  Aktualnie jest czerwiec i przygotowujemy się do wyjazdu nad morze oraz na przyjście bąbelka :) a gdybyście się zastanawiali jego siostra i mama mnie zaakceptowały :D Ps. Jego siostra też spodziewa się dziecka :)